Na temat książki Agnieszki Strążki- Gawrysiak powiedziano i napisano już wiele. Dobiegają mnie same pozytywne opinie. Dlaczego zatem ani razu nie wykorzystałam jej podczas bajkoterapii? Przecież w tej książce wszystko gra. Teoria dopracowana jest do perfekcji, historie są życiowe, a jednak nie tylko nie skorzystałam z niej w pracy, ale nie czytam jej własnym dzieciom. I jednocześnie gorąco ją polecam pewnym osobom. Komu i dlaczego, to już przeczytajcie sami.

Zacznijmy jednak od początku. Poznajmy autorkę. Pani Agnieszka jest mamą trójki synów, a także ekonomistką oraz m.in. certyfikowaną trenerką Self-Reg II stopnia kanadyjskiego MEHRIR Centre. Jej profesjonalizm czuć w tej książce.

Czym zatem jest Self-Reg?

Self-Reg dla niewtajemniczonych to skrót od angielskich słów self-regulation, czyli samoregulacja. Twórcą tego podejścia jest Stuard Shanker i o tej metodzie można przeczytać w jego książce pod dokładnie takim tytułem.

Generalnie to podejście dotyczy umiejętnego korzystania ze swoich zasobów, a w szczególności skupia się na wykrywaniu stresu, jego redukcji i szukania sposobów regenerowania się. W podręczniku Shankera opisane są obszary, w których doświadczamy przeciążenia i jest to sfera biologii, emocji, umiejętności poznawczych, społecznych i prospołecznych.

Twórca Self-Reg pokazuje, że stres, wynikający z braku lub nadmiaru bodźców, w jednym z wymienionych obszarów powoduje lawinę frustracji, złości, agresji. Dotyczy to nie tylko dzieci, ale i dorosłych. Deficyt lub przesyt bodźcami powoduje, że nasza zdolność do świadomego działania zmniejsza się, a co za tym idzie, dochodzi do większej aktywacji w podkorowych strukturach mózgu. Odpowiadają one m.in. za automatyczne, instynktowne reakcje naszego organizmu.

Najprościej rzecz ujmując, kiedy jesteśmy głodni, niewyspani, to szybciej tracimy cierpliwość, zachowujemy się impulsywnie i agresywnie.

Jak wygląda książka „Self-reg. Opowieści dla dzieci”?

To co w książce pani Agnieszki jest w mojej ocenie bardzo cenne, to właśnie dopasowanie opowiadań do tychże obszarów. Znajdziemy zatem tam historie, gdzie dzieci doświadczają stresu w obszarze biologii, emocji, poznawczym, społecznym i prospołecznym.

Dodatkowym atutem jest merytoryczna część książki – każde opowiadanie z danego obszaru życia, w którym możemy odczuwać stres, jest opatrzone wyjaśnieniem teoretycznym. Dla mnie osobiście bardzo ważne było to, że w częściach dla dorosłych, jest poruszony problem nadawania przez nas etykiety „niegrzecznych dzieci”. Autorka wyjaśnia, dlaczego najmłodsi zachowują się impulsywnie i zaznacza, że określenie ich w taki sposób, nie prowadzi do konstruktywnego rozwiązania danego problemu.

Historie, które napisała Autorka, mogą zdarzyć się w każdej rodzinie. Myślę, że większość rodziców widziała swoje dziecko głodne i przez to złe, jak osa. Kawałek chleba, bułki, czy tubka musu ratowała sytuację. „Aniołkowatość” dziecka wracała wprost proporcjonalnie do zapełniającego się brzucha.

Dlaczego zatem nie czytam tej książki swoim dzieciom oraz podczas bajkoterapii?

Z punktu widzenia teoretycznego wszystko gra. Zaplecze teoretyczne jest świetnie przygotowane. Historie są życiowe. Gdzie zatem jest problem?

Dochodzimy tutaj do sedna. Według mnie leży on w niewłaściwej konstrukcji bohatera. Aby opowieści były angażujące, to główna postać musi nie tylko mierzyć się z kłopotem, który znamy, ale i aktywnie go pokonywać. Jeśli nasz bohater będzie bezsilny wobec wyzwania, przed jakim go stawiamy, to nie będzie atrakcyjny dla czytelnika.

Weźmy za przykład opowiadania z obszaru poznawczego. Antek jest ruchliwy i ciągle przeszkadza. Dzieci zaczynają się na niego złościć. Zaczyna nad nim krążyć widmo odrzucenia przez grupę. Ciekawie zarysowany kontekst. I co się dzieje? Do Antka podchodzi pani Ela, nauczycielka. Zadaje chłopcu pytania i dochodzi o wniosku, co może mu pomóc w słuchaniu czytanej książki.

Jaki wpływ na sytuację miał Antek? Zerowy. Jaki wpływ na sytuację mieli rówieśnicy? Zerowy. Jaki wpływ na sytuację miał dorosły? 100%. Jak widać, to nauczycielka znajduje rozwiązanie, które pomaga wszystkim. Dzieci nie są zaangażowane podczas udzielania pomocy Antkowi.

Przełóżmy tę sytuację na opowieść dla dorosłych. Jest kobieta, która staje przed wyzwaniem, jakim jest wychowanie swoich dzieci. Jest jej trudno, dzieci płaczą, awanturują się, a ona traci siły i zaczyna żałować swoich działań. Nie umie jednak przezwyciężyć tej sytuacji. I w tej chwili w akcję wkracza jej teściowa. Poodkurza, posprząta, nakarmi dzieci, zauważy słabość mamy, uraczy dobrym, wspierającym słowem. Kobieta zostaje uratowana. Dzieci są nakarmione i spokojne, a ona może cieszyć się popołudniową kawą. Chcielibyście czytać o dalszych lasach tej bohaterki?

Szczerze? Nie bardzo. O wiele ciekawsza, przynajmniej dla mnie, byłaby historia mamy, która w podobnej sytuacji sama znalazła rozwiązanie. W obliczu wyzwania doszła do granic i wezwała pomoc, zwróciła się do teściowej. Opowieść mogłaby się kończyć morałem pt. „dobrze, że nie jestem sama” albo „jakie to ma znaczenie, kto dzisiaj ugotował obiad z perspektywy osiemnastych urodzin moich dzieci”. Jednak to główna bohaterka zawalczyła o swój lepszy los. Czujecie różnicę? Mam nadzieję, że tak.

Zatem w mojej opinii, z perspektywy historii bohaterów książki „Self-Ref. Opowieści dla dzieci”, to nie dziecko rozwiązuje swój problem, nie ono mierzy się z głodem, emocjami, tylko rodzice i nauczyciele. To dorośli znajdują  rozwiązania, stają się w książce sprawczym podmiotem i mierzą się z wyzwaniem, jakim są trudne zachowania dzieci.

Warto tutaj przypomnieć siłę bajek, które mają służyć rozwiązywaniu problemów. Otóż oddziaływanie terapeutyczne zachodzi poprzez identyfikację bohatera. Musi zajść pewna paralela, która pokaże czytelnikowi i czytelniczce, że:

– jego/jej trudności nie są odosobnione,

– można zaleźć rozwiązanie,

– główny bohater/ka jest w stanie przetrwać najgorsze.

W książce „Self-Ref. Opowieści dla dzieci” brakuje mi takiej konstrukcji tekstu. Pomijam także sformułowania, których sama unikam, typu „głupi/głupia” itd. Rozumiem, że chodzi o oddanie rzeczywistości i unikanie nadmiernego „ugrzecznienia” relacji dzieci, jednak w mojej ocenie nie potrzebnie modeluje to zachowanie czytelników.

Komu zatem polecam książkę?

Wszystkim dorosłym. W szczególności rodzicom i nauczycielom. Tak naprawdę ta książka jest o nas. Myślę, że opowieści w niej zawarte, szczególnie będą rezonować właśnie wśród osób mierzących się z nadmiernym stresem dzieci w wymienionych wyżej obszarach. Albo takich, których interesuje Self-Reg, ale czują niedosyt po przeczytaniu podręcznika Shankera.

Zatem jeśli szukacie odpowiedzi na pytania, jak polepszyć relację z dzieckiem, czemu zachowuje się tak okropnie to ta książka jest właśnie dla Was.

Zalety

 

  • Świetne przygotowanie merytoryczne – autorka jest certyfikowaną trenerką Self-Reg.
  • Życiowe sytuacje.
  • Wsparcie teoretyczne i komentarz dla rodzica.
  • Wstęp o Self-Reg.

Wady

  • W mojej ocenie książka nie jest dla dzieci (wyjaśnienie wyżej).
  • Pojawiają się słowa tj. „głupia, głupie”. Ja tego nie lubię.
  • Ogromne marginesy – to wydaje się śmieszne, ale mam poczucie, że książka mogłaby zmieścić się na połowie zadrukowanego papieru. Bądźmy eko! 🙂

Moja osobista ocena

%

średnia ocena

  • Ciekawość 25% 25%
  • Przejrzystość historii 90% 90%
  • Poprawność merytoryczna 100% 100%
  • Moje wykorzystanie 10% 10%

Dane wydawnicze książki

Autorka: Agnieszka Strążka – Gawrysiak, dylematki.pl

Ilustracje: Anna Teodorczyk

Wydawnictwo: Znak/ Agnieszka Strążka – Gawrysiak

MUST HAVE każdej bajkoterapii – lista książek

MUST HAVE każdej bajkoterapii – lista książek

Oto lista książek, którą polecam wszystkim, którzy zaczynają swoją przygodę z bajkoterapią!Oto lista książek, które rewelacyjnie sprawdzają się w pracy z dziećmi od lat 6: Okropny rysunek - można rozwinąć temat zazdrości w rodzeństwie, Kropka - idealnie nadaje się do...

czytaj dalej
Uczuciomter

Uczuciomter

UCZUCIOMETR Inspektora Krokodyla – recenzja bajkoterapeutkiJeśli szukacie książek, które w prosty sposób wytłumaczą dzieciom, co to są emocje i uczucia oraz pokażą sposoby na radzenie sobie z nimi, to pokażę Wam dzisiaj Uczuciomter Inspektora Krokodyla. Opiszę...

czytaj dalej

Jeśli interesuje Cię bajkoterpia, sprawdź karty do opowiadania:

  • Karty rozwijające kompetencje emocjonalno – społeczne ZŁOŚĆ

    15,00 
  • bajka o złości

    O tajemnicy Królowej Szarlotki. Bajka o złości – karty do opowiadania

    15,00 
  • Wielki problem niedźwiadka Luby – karty do opowiadania

    15,00 

Jestem psycholożką i trenerką umiejętności miękkich. Od 2015 roku rozwijam program psychoedukacyjny „Poriszające bajki o emocjach”. Są to warsztaty oparte na autorskich bajkach. Prowadzę także klasyczną bajkoterapię i wyniku tego piszę tutaj recenzje książek.

Maria Maruszczyk

Psycholog, trenerka, bajkoterapeutka